Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Więcej władzy w ręce ludu

Data dodania: 2012-09-28 20:25

 

W swoim dzisiejszym felietonie po raz kolejny wracam do idei demokracji uczestniczącej. Pozornie mogłoby się wydawać że podejmuję temat „średnio priorytetowy”, że mamy dziś na głowie wiele spraw zwyczajnie ważniejszych. Nic bardziej mylnego. W sytuacjach kryzysowych warto rozglądać się za nowymi rozwiązaniami. Pułtusk z całą pewnością nie znajduje się obecnie na stabilnej ścieżce rozwojowej. Wpływają na to problemy finansowe miasta oraz brak zakrojonego na 8, czy 12 lat realnego planu rozwoju. Osobiście mam poczucie że jakiś czas temu nasze miasto się zatrzymało i nikt nie wie w jaki sposób wykonać krok naprzód. Dlatego też powracam do tematu demokracji uczestniczącej, która w mojej ocenie jest szansą na uwolnienie potencjału drzemiącego w mieszkańcach Pułtuska.

 

Demokracja uczestnicząca to najkrócej mówiąc różne formy uczestnictwa obywateli w sprawowaniu władzy wykraczające poza klasyczny model demokracji przedstawicielskiej. Demokracja uczestnicząca zaczyna się tam gdzie władza wybrana w wyborach nie działa efektywnie i nie do końca zgodnie z oczekiwaniami społecznymi. Wówczas obywatele mogą wziąć wiele spraw we własne ręce. Jest jednakże jeden warunek – muszą mieć do tego podstawy prawne, a co za tym idzie przychylność władz lokalnych. Czy obecnie w Pułtusku istnieją warunki dla rozwoju demokracji uczestniczącej? W mojej ocenie nie. Nie chciałbym popadać w skrajności w swoich wywodach, ale myślę że określenie Pułtuska miastem na dzień dzisiejszy mało sprzyjającym aktywności obywatelskiej jest obiektywne.

 

W przygotowaniu niniejszego tekstu przydatna okazała się debata oksfordzka pt. „Polskie społeczeństwo nie jest gotowe na budżety obywatelskie” w której miałem okazję wziąć udział jako uczestnik XX Szkoły Liderów Społeczeństwa Obywatelskiego. Liczne argumenty które padały podczas debaty ( a nie da jej się odmówić merytoryczności ) utwierdziły mnie tylko w moim przekonaniu o słuszności idei demokracji uczestniczącej. Tak, jestem zwolennikiem decentralizacji państwa, demokracji oddolnej i stopniowego przekazywania władzy w ręce lokalnej społeczności zorganizowanej w rady osiedlowe, stowarzyszenia itd. Nie od razu, nie dziś, ale stopniowo wprowadzając w życie kolejne odważne rozwiązania. Dziś brzmi to nieco utopijnie, ale jestem przekonany że w przyszłości w takim właśnie kierunku rozwinie się nasza demokracja.

 

Demokracja uczestnicząca może okazać się szczególnie przydatna w momencie w którym władzy np. lokalnej brakuje wizji rozwoju – według mnie taka sytuacja panuje obecnie w Pułtusku. Na miejscu władz lokalnych zastanowiłbym się czy nie jest to dobry czas na otwarcie się na obywatelską aktywność. Co przez to rozumiem? Osobiście zaproponowałbym 5 kroków: po pierwsze budżet partycypacyjny – w procesie konstruowania budżetu biorą udział sami mieszkańcy wyznaczając np. priorytety inwestycyjne. Takiego modelu z całą pewnością nie da się wdrożyć z dnia na dzień, ale zainicjowanie dobrze przygotowanej kampanii informacyjnej może zaowocować powstaniem budżetu partycypacyjnego już w najbliższych latach. Po drugie obywatelska inicjatywa uchwałodawcza – możliwość zgłaszania przez mieszkańców projektów uchwał co prawda już w Pułtusku istnieje, ale liczba niezbędnych podpisów ( 1000 ) pod projektem ustalona przez Radę Miejską jest blokadą samą w sobie. Według mnie powinien być to 1% liczby uprawnionych do głosowania, co w zaokrągleniu da 200 podpisów. Nie jest to mój wymysł, taki standard obowiązuje w innych miastach w Polsce. Po trzecie Pułtuska Rada Biznesu – stworzenie organu konsultacyjnego w którego skład weszli by lokalni przedsiębiorcy. Ich potencjał nie powinien być marnowany. Wiedza i umiejętności jakie posiadają mogłyby pomóc władzy lokalnej lepiej konstruować plany rozwojowe dla miasta. Po czwarte Młodzieżowa Rada Miasta – zupełnie niepotrzebnie zlikwidowana przez pułtuskie władze. Młodzieżowa Rada mogłaby okazać się szczególnie przydatna właśnie dziś, kiedy Pułtusk coraz częściej nazywany jest „miastem spokojnej starości”. Nie uważam abyśmy mieli gorszą młodzież niż inne miasta, w których MRM z powodzeniem funkcjonuje. Po piąte „Zapytaj burmistrza” – zdecydowanie najprostsze z możliwych rozwiązań zmniejszające dystans pomiędzy władzą, a mieszkańcami. Na stronie Urzędu Miejskiego istnieje co prawda możliwość skierowania pytania do burmistrza w formie prywatnego formularza, moja propozycja jest jednak nieco inna. Uważam iż powinno to funkcjonować publicznie z możliwością dodawania komentarzy jak w przypadku klasycznego forum internetowego. Odpowiedzi burmistrza byłyby widoczne dla wszystkich dzięki czemu wiedza o pracach naszej władzy lokalnej byłaby lepiej dostępna.

 

Pięć kroków które zaproponowałem nie jest zagrożeniem dla władz lokalnych. Są to rozwiązania które funkcjonują z powodzeniem w innych miastach w Polsce. Tam rządzący dojrzeli już do otwarcia się na obywatelską aktywność dochodząc do słusznego wniosku, że nie wszystko przecież wiedzą najlepiej. 

Zobacz profil polityka: Błażej Makarewicz

Komentarze